Jak nieformalna polityka cenowa pomogła mojemu małemu hostelowi przetrwać kryzys
Prowadzę mały hostel w średniej wielkości mieście. Nie jest to sieciowa gigantyczna operacja, tylko dom przerobiony na kilkanaście łóżek. Kiedy kilka lat temu przyszły trudne czasy – najpierv pandemia, potem inflacja – standardowe poradniki biznesowe stały się bezużyteczne. Mówiły o cięciu kosztów i agresywnych promocjach. Ja poszedłem w drugą stronę. Zamiast sztywnego cennika, wprowadziłem coś,…
Prowadzę mały hostel w średniej wielkości mieście. Nie jest to sieciowa gigantyczna operacja, tylko dom przerobiony na kilkanaście łóżek. Kiedy kilka lat temu przyszły trudne czasy – najpierv pandemia, potem inflacja – standardowe poradniki biznesowe stały się bezużyteczne. Mówiły o cięciu kosztów i agresywnych promocjach. Ja poszedłem w drugą stronę. Zamiast sztywnego cennika, wprowadziłem coś, co w mojej głowie nazwałem nieformalną polityką cenową. To nie była chwytliwa strategia marketingowa. To było po prostu ludzkie podejście do pieniędzy, moich i gości. I to uratowało mi interes.
Pamiętam jednego gościa, studenta z zagranicy, który przyjechał na miesięczny staż. Zarezerwował u mnie tydzień przez standardowy portal. Przy kasie widziałem, jak liczy pieniądze, trochę zestresowany. Kiedy dowiedziałem się, że zostaje na cały miesiąc, zamiast oferować mu „pakiet z rabatem”, po prostu powiedziałem: „Słuchaj, na tak długi okres mam inną stawkę. Zapłacisz tyle samo, co za ten pierwszy tydzień, ale za każdy kolejny”. Jego ulga była namacalna. Zyskałem lojalnego gościa na miesiąc i zero pustych łóżek. On zyskał spokój i stabilny budżet. Ta sytuacja otworzyła mi oczy. Moja strona internetowa, Hostel Soleil online, stała się wtedy czymś więcej niż katalogiem cen. Zacząłem używać jej jako platformy do rozpoczynania tej rozmowy, zapraszając do bezpośredniego kontaktu w przypadku dłuższych lub mniej standardowych pobytów. To drobna zmiana, która zmieniła wszystko.
Nieformalna polityka cenowa polega na tym, żeby mieć w głowie ramy, a nie sztywne liczby. Miałem podstawową stawkę za noc w dormie. To było moje zakotwiczenie. Ale wokół niej powstawała strefa negocjacji. Dla grup przyjaciół podróżujących razem, którzy chcieli zająć cały pokój, liczyłem cenę za całą przestrzeń, a nie mnożyłem stawkę osobową. Dla osób wracających po roku, pamiętałem ich i dawałem symboliczną „stawkę powitalną”. Dla kogoś, kto przyjechał na pogrzeb w rodzinie i potrzebował spokoju na trzy noce, po prostu dawałem najlepszą cenę, jaką mogłem, bez wahania. Kluczem była transparentność. Nigdy nie robiłem z tego tajemnicy. Jeśli ktoś pytał, dlaczego jego kolega zapłacił mniej, wyjaśniałem otwarcie: „On został dłużej” albo „Zarezerwował w trudnym dla mnie okresie, kiedy miałem wolne miejsca”. Ludzie rozumieją uczciwość.
W jaki sposób elastyczność tworzy wartość tam, gdzie jej nie widać
Największą obawą małego przedsiębiorcy jest to, że elastyczność oznacza mniej pieniędzy w kieszeni. W moim doświadczeniu było odwrotnie. Przyjmując gościa za nieco mniej, ale na dłużej, miałem gwarantowany przychód i zero pracy związanej ze szukaniem kogoś nowego. Oszczędzałem na kosztach obsługi, praniu, zużyciu energii. Puste łóżko nie przynosi nic. Zajęte łóżko, nawet po obniżonej cenie, przynosi dochód i atmosferę. Atmosfera to waluta hostelu. Kiedy ludzie czują, że są traktowani uczciwie i po ludzku, zostawiają wspaniałe recenzje. Opowiadają o tym przyjaciołom. Wracają. Miałem rodzinę z Holandii, która odwiedza mnie co roku, tylko dlatego, że kiedyś, podczas ich pierwszej, niepewnej rezerwacji, porozmawiałem z nimi i zaproponowałem prosty, jasny pakiet. Nie czuli się jak klienci. Czuli się jak goście. A gościa się nie okrada.
Cena to nie tylko liczba. To początek rozmowy o wzajemnym zaufaniu.
Oczywiście, to nie jest podejście dla każdego. Wymaga odwagi, żeby zrezygnować z iluzji pełnej kontroli. Wymaga też dobrej znajomości swoich własnych liczb. Musiałem dokładnie wiedzieć, jaki jest mój absolutny próg rentowności za łóżko, aby nigdy nie zejść poniżej niego, nawet w tej nieformalnej strefie. To nie jest filantropia. To mądry biznes. Polega na rozpoznaniu, że nie każdy gość ma tę samą wartość dla twojego hostelu. Gość na jedną noc w szczycie sezonu to jedno. A gość na dwa tygodnie w październiku, kiedy konkurencja świeci pustkami, to zupełnie inna wartość. Traktowanie ich tak samo jest po prostu nierozsądne. Moja nieformalna polityka pozwala mi na dostosowanie się do tej rzeczywistości, bez ciągłego zmieniania cennika na stronie.
Jak wdrożyć takie myślenie bez stania się biurem obsługi klienta
Brzmi to może jak dodatkowa praca. Na początku tak było. Odpowiadanie na każdy mail z pytaniem o cenę bywało męczące. Wypracowałem jednak kilka prostych zasad, które to uprościły. Po pierwsze, jasno komunikuję na stronie, że dla pobytów dłuższych niż tydzień lub dla grup proszę o kontakt. To odsiewa część zapytań. Po drugie, stworzyłem kilka prostych szablonów mailowych z wyliczeniami dla najczęstszych scenariuszy. Nie są one automatem, ale pozwalają szybko przygotować ofertę. Po trzecie, i najważniejsze, nauczyłem się mówić „nie”. Nieformalna polityka nie oznacza zgody na wszystko. Oznacza elastyczność w ramach moich możliwości. Jeśli ktoś prosi o pięćdziesiąt procent rabatu bez żadnego powodu, po prostu dziękuję i podaję standardową cenę. Szacunek działa w obie strony.
Dziś, kiedy patrzę na rynek, widzę wiele miejsc, które walczą o gościa ciągłym ściganiem się na zniżki w aplikacjach. To wyścig na dno. Moja metoda polega na wyjściu z tego wyścigu. Buduję relację zanim gość jeszcze przyjedzie. Ta pierwsza rozmowa o cenie jest jak podanie ręki. Pozwala nam poznać się i ustalić warunki, które działają dla obu stron. To stare, dobre rzemiosło, gdzie transakcja jest umową między ludźmi, a nie między klientem a systemem. Dla małego hostelu jak mój to jedyna sensowna droga. Nie konkuruję ceną z sieciowymi hotelami. Konkuruję doświadczeniem i ludzkim podejściem. A to zaczyna się od tego, jak rozmawiamy o pieniądzach. To prosta lekcja, która przyszła w trudnym czasie. Czasami trzeba odpuścić kontrolę, żeby w rzeczywistości przejąć stery nad swoim biznesem.
